Jak to jest z tymi maseczkami? Nosić, czy nie?

0
381

Obostrzenia, obostrzenia, obostrzenia. W ostatnich dniach wszystko kręci się wokół nich. Raz je luzują, żeby za chwilę powtórnie zaostrzyć. Cały ten Covid-19 jest dla wszystkich nową sytuacją, zdaje się, że polski rząd nie umie zdecydować się, którą drogą podążać. A może właśnie wie doskonale?

Minione dni obfitowały w wiele kontrowersji wokół zakładania maseczek w miejscach publicznych o ograniczonej przestrzeni, takich jak: sklepy, apteki, czy stacje benzynowe. Jak to jest? Czy przeciętny obywatel musi je w końcu nosić? I tak, i nie.

Groźba kary pieniężnej (na jednym z portali doczytałam się niebagatelnej sumy 30 tys. złotych) ma zmusić wszystkich do obowiązkowego zakrywania ust i nosa. Z drugiej strony wielu ludzi bulwersuje fakt, że rozporządzenie, w którym widnieje zapis o nakazie noszenia maseczek, nie ma mocy prawnej, a sam pan Szumowski powiedział, że to jedynie zalecenie. I kogo tu słuchać? Jak zwykły, szary człowieczek ma się nie buntować, kiedy robi się z niego przysłowiowego idiotę?

Sama maseczki nie noszę i nie chodzi tu o teorie spiskowe (które notabene zaczynają łączyć mi się w jedną, logiczną całość). Korona mi z głowy nie spadnie, gdy nałożę maseczkę na twarz, ale chodzi o świadomość, że robią z nas wariatów. Nic dziwnego, że od razu załącza mi się (i nie tylko mnie) tryb sprzeciwu. Oglądając publiczne wystąpienia prezydenta związane z kampanią wyborczą, ze zdziwieniem obserwowałam otaczający go tłum ludzi (zarówno wyborców, jak i polityków) i głośno powiedziałam do siedzącej obok mnie mamy: „Przepraszam, a gdzie oni wszyscy mają maseczki?” A potem winą obarczają biednego Kowalskiego, który maseczki do sklepu nie założył?

I znowu stanął mi przed oczami ten smutny, a zarazem żałosny model rozłamu społeczeństwa – na tych posłusznych i tych uprzywilejowanych, którzy są u szczytu władzy. Podział na kasty istnieje i niestety przejawia się w dzisiejszej pseudodemokracji.

Aha, jeszcze jedno. Jaki jest sens zakładania wszelkich warstw ochronnych na twarz, skoro ponad połowa personelu pracującego w usługach nosi je wyłącznie na ustach? Zamiast wprowadzać kary grzywny, może najpierw trzeba doedukować co niektórych lub sprzedawać maseczki z instrukcją obsługi i dopiero jak to nie pomoże, wprowadzać śmiesznej wysokości mandaty?

Ogólnie wydaje mi się, że gdyby rząd grał czysto i był uczciwy wobec polskiej społeczności, wszyscy razem moglibyśmy skutecznie przeciwdziałać koronawirusowi. A tak jesteśmy świadkami kolejnej rozgrywki politycznej, której ofiary stanowimy my sami.

Leave a reply